W po³owie z mg³y...
¶roda, 05 lipiec 2006, 15:29 Pierwsze zmagania z lewa strona jezdni :-)
Tak dawno mnie tu nie bylo, ze zapomnialam hasla do bloga :-) Jakos nie mialam natchnienia, ani checi do pisania. Dzisiaj pisze, bo mialam pierwsze lekcje jazdy samochodem. Wiedzialam jak jezdzic w Polsce, ale tutaj musialam uczyc sie wszystkiego od poczatku... no bo wszystko jest po przeciwnej stronie. Musialam sie stac mankutem na czas jazdy :-D i gear stick 'iem operowac za pomoca lewej reki :-) Moja  Siostra smiala sie ze mnie i pytala czy musze zdawac egzamin po angielsku. No a jak inaczej? Kogo tu obchodzi, ze jestem Polka? Bede jezdzila po angielskich drogach wiec musze zdac egzamin po angielsku. Wlasnie najgorsza jest ta angielska teminologia: clutch, brake, accelerator, windwipers, indicators itd, itp... Ale damy rade, nie takie rzeczy trzeba bylo przejsc. Siedze teraz i uspokajam sie, bo byl to nie lada wyczyn dla mnie jechac 30 mil/h Hahahaha! Poza tym mam wreszcie te upragniona prace (dlatego miedzy innymi robie prawko) i od wrzesnia ruszam pelna para. Siedzenie w domu to naprawde tragiczna sprawa. Mozna przez chwile, ale 7 miesiecy to stanowczo za dlugo! W przyszlym tygodniu przyjezdzaja moi rodzice, wiec mam jeszcze jeden powod, zeby miec dobry humor. Widzialam ich ostatnio 5 miesiecy temu... to mnie tu najbardziej dobija... tesknota i brak mozliwosci zobaczenia rodziny... Ale teraz troche ich poogladam, bo za tydzien oni przyjezdzaja, a za miesiac my jedziemy! Juz nie moge sie doczekac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
czwartek, 25 maj 2006, 13:50 Mam rodzinê...
Wreszcie slonce zaswiecilo i to nie tylko to na niebie... Dwa tygodnie prawie padal deszcz bez ustanku. Juz mnie szlag trafial jak poraz kolejny wieszalam pranie na dworze, a po pieciu minutach bieglam jak wariat i szybko wszystko zdzieralam ze sznurka, bo lalo jak z cebra! Po drugie ide do pracy... Przyznam sie, ze mialam ostatnio dolek z tego powodu. Nie jestem kobieta stworzona tylko do siedzenia w domowych pieleszach. Nie chce znienawidzic tego domu i czuc sie w nim jak w wiezieniu. Dlatego dopoki moje docelowe plany zawodowe nie wypala, bede pracowala dorywczo, po pare godzin tygodniowo. Tak zeby nie zgnusniec, ale tez zeby troche grosza zarobic (to tez mnie meczy, tzn. to ze zyje na koszt meza). Jak zadzwonilam wczoraj w sprawie tej pracy, to kobieta spytala jakiej jestem narodowosci. Odpowiedzialam, ze jestem Polka na co ona przeszla od razu z angielskiego na polski. Zaskoczyla mnie, ze hej! Super! Jestem umowiona z nia na niedziele, zeby dogadac jeszcze szczegoly zatrudnienia.
Poza tym rozmawialam przedwczoraj z R. na gg. Pogadalysmy sobie duuuzo, ale to byla kropla w morzu... Nie wiedzialysmy, ktory temat najpierw ruszyc i na jakie pytania najpierw odpowiadac. Zebralo sie tych wiesci przez pare miesiecy, oj zebralo... :-)
Ogladalam dzis w polskiej TV przyjazd papieza. I widzac polskie ulice z polskimi szyldami... serce mi sie scisnelo...  zatesknilam :-( Czlowiek docenia pewne rzeczy dopiero gdy je straci... echhhh... Ale nic na to nie poradze... Nagroda za to jest moj przecudowny i kochany maz, zdrowe, szczesliwe i usmiechniete dziecko i to... ze wreszcie zaczelam zyc, a przestalam wegetowac... Mam rodzine!!! Wreszcie...
¶roda, 17 maj 2006, 12:24 Trochê d³ugo mnie tu nie by³o...
Trochê d³ugo mnie tu  nie by³o... Jako¶ tak nie mia³am natchnienia na pisanie, choæ trochê przecie¿ siê zdarzy³o. Codziennie co¶ siê dzieje :-) I dziêki Bogu, bo bywa³o ró¿nie w moim ¿yciu. Na pocz±tku maja byli¶my z M³odym na wystêpach, tzn. on wystêpowa³. Wypad³ nieziemsko. Oczywi¶cie rycza³am, bo mi siê têskno zrobi³o za Polska (dzieciaki by³y poprzebierane w polskie stroje ludowe, a rzecz ca³a traktowa³a o Konstytucji 3 Maja) no i... jak tak patrzy³am na to moje Dzieciê, to stwierdzam, ¿e to juz kawa³ ch³opa, a przecie¿ tak niedawno by³am w ci±¿y :-) Aha, no i jeszcze jedna sprawa (trochê mniej wa¿na, ale jednak...!). Uda³o mi siê dostaæ polskie "pifko"!!! By³am wniebowziêta (choæ nieco zdruzgotana cen± piwa £1.80 za ¯ywca 0,5 l. to rozbój w bia³y dzieñ!!! A³a!) i pi³am ten napój bogów jakby to by³ eliksir odm³adzaj±cy :-)
Kilka dni pó¼niej by³am na rozmowie kwalifikacyjnej, o której wcze¶niej wspomina³am. By³o nie¼le, choæ ba³am siê nieprzeciêtnie! Muszê jednak przet³umaczyæ moje dyplomy na angielski (strasznie du¿o tutaj kosztuje t³umaczenie przysiêg³e). No, ale jak mus to mus. Dlatego jeszcze nie wiem co i jak. Czekam na t³umaczenia. A tak na marginesie, to zastanawiam siê jak to bêdzie wygl±da³o :-)
Dosta³am SMSy od R. Kochana dziewczyna! Ca³y czas jeszcze pamiêta o kole¿ance, która oddali³a siê na czas nieokre¶lony w nieznane strony :-) Dobre wie¶ci mi przekaza³a. Jestem teraz mo¿e i pod³a i z³o¶liwa, ale ¼le siê dzieje w pañstwie 'Bastardowym'. He he he... Ja wiedzia³am, ¿e tak bêdzie. Jak kto¶ siê ¿eni lub wychodzi za m±¿, ¿eby osi±gn±æ okre¶lone korzy¶ci materilane to czasami wychodzi z tego jeden wielki bullshit... Sorry :-D A ten cz³owiek robi wszystko, ¿eby ze swojego ¿ycia urz±dziæ piek³o, a potem narzeka (widzia³y ga³y co bra³y... ¯a³owaæ go nie bêdê, bo mu to niepotrzebne!)
Poza tym pada³o tutaj przez 3 dni z rzêdu. Wczoraj wysz³o ciep³e s³oñce, a dzi¶ znowu szaro. Nie poprawia mi to nastroju, oj nie! Nic siê nie chce...
Aaaaa! Jeszcze jedna dobra wiadomo¶æ. Pomagali¶my wczoraj mojej Sis i jej Mi³o¶ci w napisaniu angielskiego CV. Mam nadziejê, ¿e ju¿ nied³ugo ujrzê w moich skromnych progach moj± zwariowan±, postrzelon± i nie do koñca zrównowa¿on± psychicznie Siostrê! Czasami siê zastanawiam czy my aby napewno z jednego ³ona jeste¶my??? Choæ to nasz Brat ci±gle opowiada (tzn. ripostuje, jak go gnêbimy, ¿e pod czaszk± nie bardzo mu siê uk³ada), ¿e to my¶my zostawi³y jak±¶ zarazê w brzuchu naszej mamy i przez to biedak jest obci±¿ony :-D A tak na powa¿nie, to ¿adne z ca³ej naszej TRÓJCY nie jest zbyt powa¿ne :-D I dobrze nam z tym!!!
A tak na marginesie dodam, ¿e ostatnio bardzo 'silnie' s³ucham Simply Red, co oczywi¶cie polecam wszystkim, je¶li chc± nieco ukoiæ nerwy i pobujaæ w ob³okach...
No to do nastêpnego.... Oby to nie by³o znowu za dwa tygodnie :-) Pa!
czwartek, 04 maj 2006, 10:46 I'm so fed up with my thoughts of you!!! :-/
Znowu "wrocil", a juz bylo tak pieknie i przestalam prawie zupelnie wspominac... Dlaczego tak sie dzieje, ze nie chcemy o kims myslec (i  nawet nam sie to udaje), a potem przychodzi noc i ni z gruszki ni z pietruszki ta osoba  nam sie sni i kolejny dzionek po takiej nocy mamy z glowy... Glupi sen... jak zwykle ja w roli zbyt dobrej, ktora przynosi mu do domu buleczki (zeby czasami zbytnio nie zglodnial!), a on w roli (jak zwykle) drania, ktory nawet nie dziekuje za nic i jak najszybciej chce sie mnie pozbyc, bo zona wlasnie jest w lazience i sie kapie. A niechby nas (nie daj Bog) zobaczyla? I znowu narzeka na nia i jest skrzywiony i niezadowolony ze swojego zycia, ktore przeciez sam sobie ulozyl. Chce zaznaczyc, ze jak spotykalismy sie w realnym swiecie to nie byl jeszcze zonaty! Zeby nikt nie pomyslal, ze chcialam odbic komus meza! No i na koniec ten pocalunek, ktory nie byl tak do konca tylko kolezenski... Wspominam, bo bardzo go kochalam, wspominam, bo byl dla mnie calym swiatem, wspominam, bo bardzo mnie zranil, wspominam, bo byl ostatnim draniem... Przezywalam rozne koleje uczuc do tego czlowieka, od najglebszej milosci, po nienawisc (teraz). Ale to jeszcze nie to co chcialabym osiagnac. Ostatnim etapem jest obojetnosc i zapomnienie... Tak bardzo chcialabym zapomniec! Mam cudownego, kochanego i dobrego meza, ktorego nie chcialabym zamienic na tego drania nigdy, przenigdy! No wiec dlaczego?! Dlaczego te mysli ciagle kraza po mojej glowie? Dlaczego ta obrzydliwa, toksyczna milosc ciagle mi sie przypomina??? Znowu "wrocil", a juz bylo tak pieknie i przestalam prawie zupelnie wspominac... I'm sick of you, bastard!
wtorek, 02 maj 2006, 13:32 Wspomnienia z L.
Dzisiaj czuje sie nieco lepiej, ale humor mialam wczoraj straszny... Bylam niecierpliwa i nerwowa... Nawet niechcacy krzyknelo mi sie na Synka nieslusznie... Przepraszam Kochanie, nie chcialam... On tez przeciez byl rozbity po tym co sie stalo...
W kazdym razie nastroj mam lepszy, szczegolnie po rozmowie z moja kolezanka (oczywscie na gg) z Polski. Powspominalysmy dawne lata, jakie to glupie bylysmy zakochujac sie w kretynach jakich swiat dawno nie widzial... Teraz pukamy sie po czole i mowimy do siebie: "ale glupia bylam", a wtedy zycie bysmy za nich oddaly! Ilez to razy siedzialysmy przy piwie w kawiarni, opowiadalysmy co nowego w naszych zlamanych sercach i wylewalysmy litry lez... No i czekalysmy z komorkami w drzacych dloniach na najmniejszy gest od nich... Zgroza!!! Never again! Zgin, przepadnij zmoro. Mam nadzieje, ze kiedys odpokutujesz za to co mi zrobiles. O ile wiem, juz sie tak dzieje... Ale nie o kretynach chcialam pisac, ale o kolezance... Przy okazji rozmowy, dowiedzialam sie co tam na uczelni, na ktorej studiowalam i jak tam czuja sie moi dawni wykladowcy. Stwierdzilysmy zgodnie, ze anglistyka to horror i przy okazji takich studiow nie ma sie zycia prywatnego. Poza tym L. opowiedziala mi o jej rozpadajacym sie malzenstwie i o tym jak zyja z mezem wlasciwie obok siebie, pod jednym dachem a jednak obok... Boze skads to znam... Dobrze, ze bylo i minelo...
A teraz inny temat. Wlasnie dostalam telefon w sprawie pracy... Jezu... cala sie trzese... W nastepny poniedzialek ide na rozmowe... Chyba umre do tego czasu.... Musze isc wypic cos bo zaschlo mi w gardle z wrazenia...
poniedzia³ek, 01 maj 2006, 13:55 Odszedl... :-(
Odszedl sobie... taki cichunki, malunki, z lapkami zlozonymi na bialym brzuszku... Lezal tak spokojnie jakby spal... Synek bardzo plakal i bardzo przezywal Jego smierc... Niby taki niepozorny chomiczek, a tyle smutku jest po nim w naszym domu... Nie chce mi sie dzis nic wiecej pisac... Smutno mi...
niedziela, 30 kwiecieñ 2006, 23:11 Who am I...
Kochani, dzisiaj by³o trochê du¿o winka i... polecam gor±co Will Young "Who am I" :-D Mog³abym s³uchaæ tego godzinami. Pogoda by³a ró¿na, ale nastrój dobry. Jutro siê byczymy... :-) Kocham takie dni i... never mind... :-P See you sometime in the future... :-* P.S. A ju¿ nied³ugo maj... cudny i pachn±cy... mmmm....
pi±tek, 28 kwiecieñ 2006, 15:45 Wiosennie...
Zrobilo sie wreszcie wiosennie, slonecznie i troche cieplej. Czlowiek przynajmniej ma ochote do zycia, bo do tej pory zachowywalam sie jak mis, ktory zapadl w sen zimowy i nie ma ochoty wylazic ze swojej gawry. Nienawidze jak mi jest zimno i jak tylko moge to chowam sie i uciekam przed nim. Dlatego tez tak cieszy mnie widok slonca i uczucie ciepla, bo juz dosc mam siedzenia w domu. Marze jeszcze o tym, zeby zrobilo sie na tyle cieplo, zeby mozna bylo zjesc obiadek w ogrodku, ale i na to przyjdzie czas :-) Jak na razie to jedynie mam ochote wyjsc do ogrodu na dlugosc wypicia kawki, wystawic twarz do slonca, wsluchac sie w cisze i pomarzyc.... nie za dlugo... troszeczke... A tak a propos, to chyba to wlasnie teraz zrobie: wezme prysznic i pojde wypic kawe i porozkoszowac sie wiosna... :-)
czwartek, 27 kwiecieñ 2006, 12:03 Powakacyjne co-nieco...
Wrocilam. Opalona, wypoczeta i pelna energii, zeby sprostac codziennosci :-) Bylo mi cudownie: troche zwiedzilam, polezalam bezmyslnie i bezczynnie (nie liczac bezustannego wcierania kremu do opalania) na plazy w goracym sloncu, popilam zimnego "pifka" i pozjezdzalam ze zjezdzalni wodnej (o malo przy tym nie wyzionelam ducha). Czyli dla kazdego cos milego. No i spelnilo sie moje marzenie, czyli wreszcie zobaczylam z bliska drzewa palmowe, no i inna cudna roslinnosc, ktora moglam ogladac tylko w katalogach turystycznych. Mam jednak jedna smutna refleksje, o ktorej niestety musze napisac. Spotkalam tam wielu Polakow (co nie zawsze mile mnie zaskoczylo) i dziekowalam Bogu, ze obcokrajowcy nie znaja polskich przeklenstw. Widok polskiej mlodziezy, kompletnie pijanej o godzinie 12:00 w poludnie (z nastepna dawka alkoholu w dloniach), wydzierajaca sie w jezyku uznanym przez ogol za wulgarny, nie byl zbyt budujacy. Bylo mi wstyd, choc przeciez nie mialam wypisane na czole, ze jestem Polka, no i tak jak wspomnialam, nie wszyscy rozumieli co ta przyszlosc narodu polskiego (czyt. kwiat polskiej mlodziezy) chciala w ten wyrafinowany sposob przekazac innym. Czasami sie zastanawiam, czy gdyby wyrzucic pewne slowa zapozyczone z jezyka podworkowo-lacinskiego, to czy w ogole by sie odzywali??? Nie uogolniam, nie twierdze, ze tak zachowywal sie kazdy napotkany tam Polak, ale bylo takich niestety wielu (nawet delikatne, piekne i kruche istoty, wynoszone na piedestal przez poetow - mlode dziewczeta)... Ale nic to, nie bede sie wtracac do cudzych poczynan, w koncu postepujemy tak jak uwazmy za stosowne... Nie chce wyjsc na stara zolze, ktora broni mlodziezy wolnosci slowa... W koncu kazdy z nas czasami sobie zaklnie, ale przeciez nie kazdy musi to slyszec, prawda? Ide teraz w spokoju wypic goraca kawke (hmmm... ktora juz chyba nie jest goraca), a potem zabrac sie za tak "wzniosle" aczkolwiek potrzebne nam do zycia, prozaiczne: sprzatanie, pranie i zmywanie... :-)
wtorek, 18 kwiecieñ 2006, 12:16 Szal pakowania i kilka wielkanocnych refleksji...
Mam stos prasowania... Prasowania, ktore lezy i blagalnie patrzy na mnie, zeby wreszcie moglo spokojnie spoczac w walizce (juz wyprasowane oczywiscie) :-) Zaraz, zaraz - mrucze do tych wszystkich ciuchow (zwariowalam? z ciuchami juz prowadze dyskusje!) i dalej spokojnie pisze w moim kochanym pamietniku...
Jutro lece i to dosc daleko, zeby kostki nieco wygrzac, bo tu jakos sie nie da... szaro, ponuro i przewaznie pada deszcz. Poleze sobie troche pod palmami w raju, a potem zdam relacje jak bylo :-) Jakos nie moge uwierzyc, ze tam lece. W Polsce nie bylo mnie stac na wyjazd nad Baltyk, a tu... cos takiego... inny swiat po prostu. Ale i tak tesknie za Polska... Ta Wielkanoc to nie byla prawdziwa Wielkanoc... Zrobilam tyle ile sie dalo: zasialam rzezuche, upielkam babke, pokroilam miche salatki i ugotowalam pelno jajek, ale zupelnie nie czulam tych swiat. Poryczalam sie tylko przed sniadaniem wielkanocnym, ze nie jestem z rodzicami, z moja ukochana Sis przy stole pelnym cudownosci. Guzik mnie obchodzi, ze siedzenie i obzeranie sie! Kocham to i koniec! I tak bardzo za tym tesknie... Moze nie za samym objadaniem sie, ale za ta niesamowita, niepowtarzalna atmosfera, ktorej tu sie nie czulo. No, ale dosc uzalania sie! Ciuchy tesknia coraz bardziej! Odezwe sie po powrocie, za tydzien... Pa, pa, pa... :-)

<< Luty 2012
PonWt¦rCzwPi±SobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829
Przeminelo z... czasem
Rok 2012
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzieñ
Listopad
Pa¼dziernik
Wrzesieñ
Sierpieñ
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecieñ
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzieñ
Listopad
Pa¼dziernik
Wrzesieñ
Sierpieñ
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecieñ
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzieñ
Listopad
Pa¼dziernik
Wrzesieñ
Sierpieñ
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecieñ
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzieñ
Listopad
Pa¼dziernik
Wrzesieñ
Sierpieñ
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecieñ
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzieñ
Listopad
Pa¼dziernik
Wrzesieñ
Sierpieñ
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecieñ
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzieñ
Listopad
Pa¼dziernik
Wrzesieñ
Sierpieñ
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecieñ
Zobacz serwisy INTERIA.PL